Connect with us

Hi, what are you looking for?

WYDARZENIE

Albo Francja wróci do korzeni, albo jej nie będzie

PAPIEŻ W MARSYLII ▪ Do jakiego kraju przyjeżdża Franciszek? I co może zostawić wylatując z Marsylii? Od razu trafi do miejsca, gdzie jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy Francji i lokalnego, francuskiego Kościoła: migracja, ubóstwo, wykluczenie ekonomiczne, kwestie ekologiczne i polityczno-społeczna, postępująca polaryzacja

Wszyscy znamy te słowa: “Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?” Wypowiadając je w 1997 roku w Paryżu Jan Paweł II patrzył na kraj nad Sekwaną mimo wszystko, pełen nadziei. Tamten okres, niecała ledwie dekada po obaleniu Muru Berlińskiego, była jeszcze czasem marzeń. Obecnie zarówno kraj jak i Kościół targane są problemami i nikt nie wie, jak wyglądać będzie przyszłość. Wyzwań jest zbyt wiele.

Inna Francja

Wizyta papieża Franciszka w Marsylii w dniach 22-23 września będzie zupełnie inna, niż pamiętne spotkania Jana Pawła II z Francuzami. O ile dla papieża-Polaka Francja była drugim po Polsce najczęstszym kierunkiem pielgrzymowania, argentyński papież będzie w kraju de Gaulla po raz pierwszy. Jan Paweł II znał dobrze francuską kulturę i sferę intelektualną, Franciszek wyrasta z zupełnie innego korzenia. Od razu trafi też do miejsca, gdzie jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy Francji i lokalnego, francuskiego Kościoła: migracja, ubóstwo, wykluczenie ekonomiczne, kwestie ekologiczne i polityczno-społeczna, postępująca polaryzacja. Jednak Marsylia jest znakiem czasów Europy: lokalny kardynał, Jean-Marc Avenille ma pod opieką wspólnotę starożytną (biskupstwo Marsylii sięga bowiem I wieku), bardzo niejednorodną, wielojęzykową i wielokulturową. Mocno francuską w swej istocie, bo w kryzysie odzyskującą nijako wigor, czerpiąc z historii i silnej we Francji – tradycji, popularnej ostatnio zwłaszcza wśród młodzieży. Świadczyć niech będzie o tym fakt, że w kończącej spotkanie Mszy św. na marsylskim stadionie wziąć ma udział blisko 70 tysięcy osób. Rodowitych Francuzów może być tam jednak niewielu: miasto to jest bowiem celem największej migracji do Francji i wielu jego mieszkańców pochodzi spoza Europy. To kłopot dla Paryża. Część mediów, zwłaszcza stołecznych, pisze już o tym, że nie będzie to pielgrzymka do Francji, ale do Marsylii, tak jakby miasto to leżało gdzieś poza krajem. Może dla francuskich elit tak właśnie jest? I może właśnie dlatego na miejsce tegorocznych Rencontres Mediterraneennes wybrano właśnie Marsylię? To inicjatywa młoda, skupiająca jak w soczewce problemy regionu basenu Morza Śródziemnego. Trudno jednak wyobrazić sobie lepsze dla papieża Franciszka miejsce.

Papieska pielgrzymka to jednak kłopot dla prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Choć kreuje się on na cesarza wszystkich Francuzów, przez francuską legislację przechodzi coraz więcej antychrześcijańskich ustaw, takich jak pomysł na „skrócenie życia” czyli legalną eutanazję. Ważna jest też kwestia migracji i sposób, w jaki Republika próbuje — bardzo nieudolnie — „rozwiązać ten problem”. Nie zapominajmy też o pożarze paryskiej katedry Notre Dame, który dla wielu mieszkańców tego kraju był momentem przełomowym, a którą Emmanuel Macron zapowiedział odbudować w rekordowym tempie. Francuscy katolicy zrozumieli wtedy, że na ich oczach toczy się walka o przyszłość kraju i wiary nad Sekwaną: przy odbudowie Kościół francuski niewiele ma do powiedzenia, zwłaszcza że jego autorytet i wiarygodność złamały oskarżenia o nadużycia seksualne. I to pomimo tego, że po czasie wiele z nich, jak w przypadku arcybiskupa Paryża, Michela Aupetita, uznano za bezpodstawne. 

Ta francuska walka jest jednak znacznie starsza niż może się wydawać, kraj ten bowiem od wieków zmaga się ze światem wywróconym do góry nogami, nie tylko przez kryzys Rewolucji Francuskiej. We Francji bowiem pozostałości po kulturze skupionej wokół Kościoła – jej nieliczne żywe korzenie wciąż gdzieś zakopane – mogą w rzeczywistości być mocniejszą siłą ewangelizacyjną, niż się sądzi. Było tak w końcu w historii Francji wielokrotnie, a symbole takie jak trawiona ogniem Notre Dame, wobec głęboko pokornego Kościoła i jego hierarchii, przy każdym oskarżeniu oddającej pole Republice, mogą przywrócić świadomość potrzeby walki o podstawowe zdawałoby się wartości, a wręcz: o możliwość ich głośnego wypowiadania nad Sekwaną. Nie ma bowiem w świecie silniejszego narzędzia oddziału Kościoła od państwa niż francuskie laicite. Co jednak się stanie, jeśli stare chrześcijaństwo kulturowe, zakorzenione w najgłębszych francuskich opowieściach, jakkolwiek oblężone dzisiaj, okaże się miejscem, do którego będą mogli zwrócić się wierni, wobec świadomości, że francuska wiara może po prostu nie przetrwać? Gdyby udało się papieżowi tę świadomość we Francuzach w Marsylii rozbudzić, społeczno-kulturowy progresywizm Emmanuela Macrona mógłby po prostu nie przetrwać próby czasu.

Szansą dla Kościoła – islam?

Francja ma ogromną, rosnącą wciąż populację muzułmańską. Dla Republiki to problem, zaburzenie i obelga dla laicite, coś z czym trzeba zrobić porządek. Stąd zakazy noszenia kolejnych, tradycyjnych elementów muzułmańskiego stroju. Dlatego też o pielgrzymce do Marsylii pisze się we francuskich mediach, że to nie podróż do Francji: Marsylia posiada największą społeczność muzułmańską w kraju. Ale francuskie laicite zaowocowało czymś dla Francuzów znacznie poważniejszym, znacznie trudniejszym do naprawienia: wielością egzystencjalnych udręk, związanych z poczuciem nicości. Legislacyjny sąd nad metafizyką i wyrugowanie religii z przestrzeni publicznej na przestrzeni ostatnich stu lat sprawiło, że wielu uboższych i mieszkających poza metropoliami Francuzów szuka czegoś, co może tę niszę zapełnić. Jest oczywiście wyśmiewany od wieków Kościół katolicki, który teoretycznie z islamem rywalizuje, zdumiewająco jednak potrafi z umiarkowaną jego częścią się porozumieć tworząc tym większe choć może częściowo wyimaginowane, zagrożenie dla Republiki. Problemem jest oczywiście niska frekwencja na Mszach św., co jednak nadrabia francuski Kościół sferą intelektualną i wysublimowaną estetyką, która urzeczywistnia się w najwspanialszych budynkach, jakie kiedykolwiek powstały na Ziemi, francuskich katedrach, umieszczonych tak mocno w centrum francuskiego społeczeństwa, że dzięki cudowi jakiejś łaski ani reformacja, ani rewolucja, ani naziści, ani nihiliści nie mogli ich zniszczyć.

Islam staje się jednak coraz bardziej popularny, coraz bardziej powszechny na francuskich ulicach. Ta popularność i wzrastającą liczba wyznawców Mahometa jednak, zwłaszcza w kręgach francuskich przedmieść sprawia, że zagrożona Republika szuka wsparcia w religii katolickiej. Tegoroczna, coroczna pielgrzymka z Paryża do katedry w Chartres była jedną z najliczniejszych w historii, czego nie mogły nie zauważyć relacjonujące to wydarzenia krajowe media we Francji. Gérard Leclerc zaproponował nawet, aby wydarzenie to stało się corocznym „antidotum na decywilizację” i znakiem, że nadzieja papieża Benedykta XVI na „reformę reformy” może być możliwa. Po raz pierwszy od 40 lat, organizatorzy corocznej pielgrzymki do Chartres — gromadzącej katolików przywiązanych do tradycyjnej Mszy łacińskiej — musieli zamknąć rejestrację na około dziesięć dni przed wydarzeniem ze względu na maksymalną liczbę 16 000 osób, którą przekroczono.

Przyszłość Kościoła francuskiego to tradycjonalizm?

Przylatuje więc Franciszek do świata, w którym w związku z fiaskiem politycznych odpowiedzi na wielorakie kryzysy współczesności robi się „moda na katolicyzm”. Także nowa francuska prawica czyni wiarę katolicką istotną częścią swojego przekazu politycznego i programu naprawy kraju. Nawet kandydat na prezydenta, Eric Zemmour, świecki Żyd algierskiego pochodzenia, wielokrotnie podkreślał w swojej zeszłorocznej kampanii prezydenckiej, że Francja i Kościół katolicki są nadal nierozerwalnie powiązane, „razem wznosząc się i upadając”. Trudno nie przyznać mu racji. Jak zauważył wówczas Rod Dreher, amerykański konserwatywny autor i pisarz, w trakcie kampanii prezydenckiej Eric Zemmour posługiwał się przekazem nawet bardziej tradycyjnym i chrześcijańskim, niż wielu polityków chrześcijańskich w świecie Zachodu. Warto odsłuchać życzenia bożonarodzeniowe, które przekazał Francji Eric Zemmour w 2021 roku.

Francuski Kościół to jednak nie tylko polityka i nie tylko filozofia. Niedawno kraj obiegła historia młodego katolika, znanego po prostu jako Henri, który podróżował po Francji zwiedzając tamtejsze katedry. Przy okazji jednej z takich wypraw miał okazję powstrzymać obłąkanego syryjskiego azylanta przed dźgnięciem dzieci w parku w Annecy. Marion Maréchal, kolejna postać francuskiej prawicy spod znaku zemmourowskiej partii Reconquete! pogratulowała opatrznościowemu opiekunowi, oświadczając na Twitterze: „Dziękuję Henri, pielgrzymie przemierzający katedry Francji, któryś interweniował, próbując ocalić te dzieci. Dziękuję za tę odwagę! Wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni”.

Biorąc to wszystko pod uwagę warto na koniec zapytać nie tylko o to, do jakiego kraju przyjeżdża Franciszek, ale też co może zostawić wylatując z Marsylii. Z jednej strony bowiem Francja mierzy się z upadkiem hierarchii Kościoła, gdzie oskarżenia o nadużycia seksualne wstrząsnęły posadami lokalnej wspólnoty, szczególnie przyspieszając upadek. Z drugiej strony jednak jeśli nawet francuscy politycy dostrzegają, że aby dać odpór wyzwaniom dzisiejszego świata, społeczeństwo łączyć musi jakiś zespół wartości, trwalszy niż kapitalistyczna chęć zysku, można powiedzieć że papieska pielgrzymka do Francji to okazja do umocnienia wiary tamtejszego, z jednej strony opartego na wielowiekowej tradycji a jednocześnie młodego dzięki migracji, Kościoła. Czy Franciszek udźwignie ten ciężar? W Mszy św. na stadionie w Marsylii wziąć udział ma także prezydent Emmanuel Macron. Nie będzie się modlić, nie pozwala na to laicite. Może to być okazja dla Franciszka aby wskazać, że francuski model rozwoju świata i francuski kłopot z nowoczesnością są drogą donikąd. Wydaje się, że podczas pielgrzymki do Marsylii wszystko będzie mu sprzyjać. Nawet, jeśli duchowieństwo francuskie wydaje się być całkowicie oszołomione od czasu publikacji Raportu Sauvégo. Francuskie społeczeństwo bowiem czeka na przywódcę, który na nowo odkryje wielkość Francji, opartej na religijnej wolności i otwartości wyznawania. Bo skoro wszystko już zawiodło, to może czas wrócić do korzeni? Ich pozostałości może wyglądać w Marsylii Franciszek.

logo-detail
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Copyright © 2023 Catolico & Stacja7.pl. Strona stworzona przez Stacja7.pl.