Connect with us

Hi, what are you looking for?

kazanie

Cud Wniebowzięcia. Odpowiedź na wielką tęsknotę

Próbując zrozumieć, co Kościół mówi, wyznając wiarę w to, że Maryja została z ciałem i duszą uniesiona do nieba, musimy na nowo odczytać treść pradawnych symboli

W zrozumieniu treści uroczystości Wniebowzięcia Matki Bożej niewiele nam pomogą najprostsze skojarzenia czy wyobrażenia znane z dawnej sztuki. Dobrze wiemy, że jasne niebo, które mamy nad sobą, to tak naprawdę cienka zasłona, skrywająca ciemną, bezkresną otchłań, a kierunki takie jak „góra” i „dół” są względne. Wiemy, że cały Wszechświat stanowi kontinuum i choćby człowiek oddalił się od powierzchni ziemi o lata świetlne, nie wyzwoli się z więzów śmiertelności.

Próbując więc zrozumieć, co Kościół mówi, wyznając wiarę w to, że Maryja została z ciałem i duszą uniesiona do nieba, musimy na nowo odczytać treść pradawnych symboli. „Niebo” to nie jakieś miejsce we Wszechświecie, ale sposób istnienia inny od naszego. Wzięcie do nieba ciała i duszy Matki Bożej oznacza ich włączenie w sposób bycia właściwy Bogu. Przy czym nie chodzi tu o jakieś odcieleśnienie, ale o uwolnienie ciała z jego przyrodzonych ograniczeń i słabości będącej skutkiem Upadku. Czym jest to uwolnienie? Jak je sobie wyobrazić? Chyba nie sposób. Święty Paweł mówi wprost, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9).

Spełnienie tajemnicy Izraela

Skoro niewiele nam pomoże wyobraźnia, zwróćmy się do Słowa Bożego. To nic, że nie mówi nam ono wprost o wniebowzięciu Maryi — dajmy się poprowadzić tekstom, które Kościół wybrał na liturgię tej uroczystości. Pierwsze czytanie, z Apokalipsy św. Jana, przynosi nam wizję Niewiasty. Obleczona jest w słońce, pod stopami ma księżyc, a wokół głowy wieniec z dwunastu gwiazd. Nim utożsamimy ją z Maryja, spójrzmy na liczne paralele między Apokalipsą a Starym Testamentem. Jako „niewiasta”, „Córa Syjonu”, „oblubienica”, określany jest w nim lud Izraela. Z kolei symbol słońca, księżyca i dwunastu gwiazd (symbolizujących 12 pokoleń Izraela) pojawia się w jednym ze snów, które przyśniły się Józefowi, nim bracia sprzedali go do Egiptu (por. Rdz 37, 9). Można stąd wyciągnąć wniosek, że apokaliptyczna Niewiasta symbolizuje najpierw Lud Wybrany, z którego wyszedł Mesjasz, „mężczyzna, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną”.

W Ewangelii centralne miejsce zajmuje hymn Magnificat, w którym Maryja wychwala wielkie dzieła Boże. Te dzieła polegają na całkowitym odwróceniu światowego porządku: władcy zostają zrzuceni z tronu, a pokorni – wywyższeni, bogacze odchodzą z niczym, a głód ubogich zostaje nasycony… Święty Łukasz wyraził radość Matki Pana poprzez plecionkę cytatów i nawiązań do Starego Testamentu. W Maryi spełnia się bowiem to, co zaczęli już przeczuwać dawni prorocy: tymi, którzy przyjmą wolę Bożą do końca i pozwolą wypełnić się zbawczemu planowi, będą nie władcy i mocarze, ale ludzie ubodzy i uniżeni. Do nich należy Maryja, pokorna Służebnica, która jest uosobioną Resztą Izraela. Teraz już rozumiemy, czemu widzenie w apokaliptycznej Niewieście z pierwszego czytania obrazu Izraela nie kłóci się z widzeniem w niej obrazu Maryi. Maryja jest właśnie spełnieniem tajemnicy Izraela, wypełnieniem wielowiekowej historii ludu Bożego. Jest najpiękniejszym, najpełniejszym owocem tej historii.

Odpowiedź na tęsknotę

Na styku Starego i Nowego Przymierza Maryja odgrywa rolę jedyną w swoim rodzaju: daje ciało Synowi Bożemu. Jest jedyną osobą, którą z Jezusem łączą więzy krwi, ściślejsze niż te, które łączą Go z całym ludem Izraela. Może i tutaj wolno szukać jakiejś przyczyny tego, że Syn obdarzył ją szczególnym darem wniebowzięcia? On sam wstąpił do nieba wraz ze swoim ludzkim ciałem, więc może to ze względu na szczególną bliskość wobec niej zachował ją od losu, który czeka wszystkich pozostałych ludzi: trwogi konania i rozpadu ziemskiego ciała? Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś coś podobnego, ale prościej: Wniebowzięcie ostatecznie wynikało, jego zdaniem, z wielkiej tęsknoty Jezusa. Jako prawdziwy człowiek tęsknił nie tylko za duszą, ale za całą osobą swojej Matki, a wielki cud Wniebowzięcia był właśnie odpowiedzią na wielką tęsknotę.

Na koniec wróćmy jeszcze do czytań. W pierwszym oprócz Niewiasty widzimy też i smoka, który walczy z nią i z jej potomstwem. Czytanie kończy się słowami tryumfu: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego pomazańca”. Te słowa mogą dla nas brzmieć dziwnie, wszak wiemy, że walka cały czas się jeszcze toczy. Kiedy przejdziemy do Ewangelii, możemy doznać podobnego zdziwienia: Maryja mówi o wielkich dziełach, które Wszechmocny dla niej uczynił, o odwróceniu do góry nogami całego porządku świata… a słowa te padają w momencie, w którym jej Syn nawet się jeszcze nie narodził. W obu wypadkach słowa tryumfu i radości odnoszą się do tego, co dopiero zaczęło się realizować. Podobny charakter ma nasza radość z Wniebowzięcia Maryi: jest to radość z tego, co w niej już się dokonało, a w nas dokona się w chwili zmartwychwstania. To dlatego prefacja na dzisiejszą uroczystość nazywa Matkę Bożą „znakiem nadziei”.

logo-detail
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

Copyright © 2023 Catolico & Stacja7.pl. Strona stworzona przez Stacja7.pl.