Z sondażu Ipsos przeprowadzonego dla OKO.press i TOK.FM wynika, że odczucia, jakie towarzyszyły badanym osobom podczas pierwszej spowiedzi, są w większości negatywne. Podsumowuje to portal oko.press jako „zaskoczenie”, ponieważ „z czterech odczuć, jakie daliśmy badanym do wyboru – piszą autorzy analizy – aż połowa (51 proc.) wskazała jako pierwsze skojarzenie negatywne:
☛ 35 proc. wybrało „lęk, napięcie”;
☛ 16 proc. – „wstyd, skrępowanie”.
A tylko jedna trzecia (32 proc.) badanych, jak podaje portal, wspomina pierwszą spowiedź pozytywnie:
☛ „radość, satysfakcja” – 18 proc. wskazań,
☛ „uduchowienie religijne” – 14 proc.”
Dla mnie zaskoczeniem jest raczej to 32 proc. wspomnień pozytywnych. Nie zakładałam bowiem, że aż tylu z nas ma w sobie taką dojrzałość duchową.
Spowiedź dzieci a wzbudzanie poczucia winy
Przyznając się przed kimkolwiek do błędów, słabości, czasem krzywd wyrządzonych innym, zwykle odczuwamy napięcie, wstyd i skrępowanie, a co dopiero wyznając to przed Bogiem. Nie pamiętam żadnej swojej spowiedzi, bym nie miała tych odczuć. Oczywiście po spowiedzi odczuwam radość, odnowienie religijne, o wiele mniej ciężaru na swoich barkach. Bo dokładnie na tym spowiedź polega. Istotą spowiedzi jest wyznanie win (grzechów), za które się wstydzimy, i oddanie ich Jezusowi, który oddał życie, byśmy tych win nie nieśli już na swoich barkach. Rozpoznanie i nazwanie problemu/błędu, potem próba wypowiedzenia go głośno, a następnie naprawa, to zdaje się sposób w każdej terapii, by człowiek jakoś poradził sobie z poczuciem winy, a co się da naprawił.
Dokładnie w ten sposób staramy się jako rodzice pomóc w rozwoju dzieciom. Pokazujemy im, jak odróżniać dobro od zła, a jeśli dziecko popełni błąd, zrobi coś złego, nie uczymy go, że ma już zawsze żyć w poczuciu winy za wyrządzoną krzywdę, ale raczej staramy mu się pomóc to naprawić, by mogło uwolnić się z tego poczucia. Stąd te wszystkie: „przeproś Krzysia, podajcie sobie rękę z bratem, powiedz Oli, że jest ci przykro, zanieś babci kwiatki i powiedz, że już jej nigdy nie oplujesz, pogłaszcz Azorka za to, że go uderzyłeś”… nigdy nie jest łatwa ta sytuacja, kiedy trzeba się przyznać do winy i przeprosić. Nie robimy tego dzieciom, by mieć satysfakcję, wprowadzić je w zły nastrój, czy też „wymuszać na nim poczucie winy”, wręcz przeciwnie, robimy to dlatego, by dziecko nauczyło się jak naprawić wyrządzoną krzywdę i uwolniło się od poczucia winy.
Jako rodzice bardzo dobrze wiemy, że czasem nawet drobny błąd popełniony przez dziecko urasta w jego wyobraźni do rozmiarów, z którymi nie umie sobie poradzić i może sprawić ogromne spustoszenie w jego psychice. Dlatego spowiedź dla nas dorosłych już ludzi stanowi wsparcie i myślę, że to jest jeden z ważniejszych powodów, dla których prowadzimy dzieci do konfesjonału. W naszym poczuciu jest to także wielki prezent, który dostaliśmy od Boga, a który następnie chcemy ofiarować też swoim dzieciom.
Dobro i zło
Pierwsze pytanie, jakie zadają nam dzieci słuchając czytanej bajki, jest takie, czy dany bohater jest dobry czy zły. Dla małego dziecka niezwykle ważne jest jasne rozdzielenie dobra od zła, pewnie dlatego też w bajkach bohaterowie przedstawiani są tak jednoznacznie, postać zła jest najczęściej czarna, ponura, powiedzielibyśmy brzydka, a postać dobra – skromna, ale piękna, uczynna i cicha. Najtrudniej jest dziecku odnaleźć się w sytuacji, gdy wkłada mu się na barki wymóg, by samo oceniło, wtedy jest zagubione, nie czuje się bezpiecznie. W życiu zazwyczaj o wiele trudniej jest im znaleźć te granice. Dlatego łatwo można dziecko zmanipulować, pozbawić umiejętności odróżniania dobra od zła.
Bezpieczeństwo i spokój są dla dziecka kluczowe w procesie rozwoju. Wychowując je, każdy rodzic od początku wprowadza więc zasady, które wskazują dziecku granicę, gdzie jest bezpiecznie, a gdzie zaczyna się coś, co może dziecku zagrażać. Jasno i jednoznacznie mówi się mu, żeby nie wbiegało na ulicę, choć niewątpliwie dziecko ciekawe świata chce pewne rzeczy robić natychmiast, nie mając świadomości zagrożenia. Jak inaczej możemy nauczyć dziecko odróżniania dobra od zła, jak nauczymy bezpieczeństwa nie wprowadzając zasad i wymagań? Państwa ustanawiają prawa, po to, by ludzie czuli się bezpieczni i nie zagrażali jedni drugim. Kościół ustanowił przykazania dane przez Boga Mojżeszowi, jako prawa, których mamy przestrzegać, by nie wyrządzać krzywdy sobie i innym.
Spowiedź dzieci – argumenty przeciw
Ostatnio elementem szczególnej troski środowisk odległych od Kościoła (ale i wielu z jego wnętrza) stała się spowiedź dzieci wychowujących się w wierzących rodzinach. Podnosi się szereg argumentów, począwszy od tych: ☛ „dziecko jest zbyt małe, by było świadome wyznawanych win”, poprzez te, że: ☛ spowiednik „niezdrowo” dopytuje o szczegóły grzechu, aż po te, że jest to ☛ akt wymuszenia poczucia winy.
Spowiedź dzieci przedstawiana jest jako ☛ „tropienie grzechów”, a ☛ „najmłodsi są obarczani winą za śmierć Chrystusa, co jest toksyczne i wyniszczające psychikę”.
Podobno życie dzieci ☛ „poddaje się szczegółowej analizie i wymyśla wszystko, co trzeba zrobić lepiej, posługując się szczegółowymi listami grzechów. Nie wolno stwierdzić, że wszystko zrobiłam tak dobrze, jak mogłam, a jak coś nie wyszło, to trudno, bo to już grzeszenie pychą”.
Co więcej, ☛ „Wprowadza się dzieci w poczucie winy, od którego uwolnić może tylko sam wmawiający, to typowy element przemocy zatrzymujący ofiary w toksycznych relacjach.”
Groźny freestyle, czy wsparcie w wychowaniu?
Sprowadzanie spowiedzi – i to dość natarczywe – do wyznawania grzechów dotyczących wyłącznie czystości, jest moim zdaniem ogromnym nadużyciem. Nie mam zupełnie takich doświadczeń z przygotowań z moimi dziećmi do spowiedzi. Rola spowiednika określana jako rola osoby nadmiernie interesującej się szczegółami sfery życia intymnego, jest w mojej opinii próbą manipulacji. Nazywanie spowiedzi ☛ „groźnym freestylem” jest w mojej ocenie całkowitym niezrozumieniem ani wiary katolickiej, ani wychowania dziecka w wartościach chrześcijańskich, zgodnie z przykazaniami Bożymi, ani tym bardziej istoty spowiedzi.
Cała powyżej przytoczona argumentacja w konsekwencji prowadzi do wniosków, że „niebezpieczeństwo spowiedzi – jako elementu kształtowania osobowości i postaw małych dzieci – polega także na ☛ autorytarnej i patriarchalnej wizji rodziny i kościoła w katolickim nauczaniu„.
Zawsze niepokoi mnie podważanie rodziny jako najbezpieczniejszego miejsca dla życia i wychowania dziecka. Tymczasem inne sondaże wskazują, że 80 proc. ankietowanych jako najważniejszą wartość uważa rodzinę, a takie wartości, jak szacunek do innych ludzi oraz uczciwe życie, zyskują 42 proc.
Czy więc spowiedź dzieci może być źródłem niepokoju dla zatroskanych o ich wychowanie rodziców? Czy istnieje możliwość przygotowania 8-9-letniego dziecka w taki sposób do spowiedzi, by mogło zrozumieć jej istotę? Jakie są doświadczenia rodziców z tych przygotowań i obserwacje ich dzieci po spowiedzi? Czy wreszcie spowiedź wzbudza w dziecku poczucie winy, czy raczej pomaga mu z tą winą sobie poradzić?
To ważne pytania. Otwieramy zatem debatę, w której chcielibyśmy odnieść się do podnoszonych argumentów, zwracając się o analizę powyższych zarówno do rodziców, jak i specjalistów – psychologów, prawników oraz spowiedników.

Copyright © catolico.pl. Wykorzystanie, kopiowanie i powielanie materiału wyłącznie za zgodą Redakcji









































Agnieszka Spisak
25 maja, 2023 at 8:14 am
Jestem matką 7 dorosłych dzieci. Teraz pracuję w młodzieżowym ośrodku wychowawczym jako nauczyciel i wychowawca. Trudna młodzież, z którą pracuję po latach przystępuje do spowiedzi w czasie pobytu w naszym ośrodku. Spowiedź pomaga im poradzić sobie z winą, jeżeli chodzi o względy psychologiczne. Nasi spowiednicy, to wybitni ludzie.
Bardzo prosiłabym ateistów, aby nie wprowadzali zamętu w Kościele, czyli nie wtrącali się w prywatne życie katolików. Dziękuję.
Karol
30 maja, 2023 at 7:59 pm
Szanowna Pani, nie o tym jest ten artykuł – dotyczy on dzieci 8-9 letnich, które muszą się wyspowiadać przed pierwszą komunią. Pani pracuje – jak rozumiem – ze starszymi i w ich przypadku spowiedź może być faktycznie pomocą i mieć większy sens.